Kiedyś znalazłem się w nieco podobnej sytuacji. Obecnie uczęszczam na niedzielną Mszę Trydencka do Bractwa, żona chodzi do parafii. Nie powoduje to konfliktu. Ale poprzednia sytuacja miała charakter konfliktu na tle religijno-duchowym. Była dramatyczna. Oto moje wnioski: 1. Dobrze byłoby sprawdzić, czy pod niechęcią Pana żony do Mszy Tradycyjnej nie kryje się coś głębszego, dotyczącego Państwa relacji. Msza może być tylko pretekstem. Nie chcę podawać recepty, jak do tego czegoś głębszego dotrzeć , to już wymaga kompetencji psychologa. W moim przypadku dotarcie do tego jądra konfliktu zajęło sporo czasu i wymagało wyjścia z dotychczasowych schematów wzajemnej komunikacji. Niemniej jest to jak najbardziej możliwe i wskazane. Innymi słowy: trzeba się zdobyć na spokojną I uczciwą rozmowę dwóch osób o różnych wrazliwosciach, w taki sposób, aby się nawzajem nie ranić. Jak taką rozmowę prowadzić, tu już głosu nie zabieram. 2. W sytuacji zaostrzenia konfliktu o udział we Mszy - wybrać jedność rodziny. Przy czym nie chodzi tu o proste ustąpienie. Pana potrzeba uczestniczenia we Mszy Tradycyjnej jest bardzo ważne. Proszę jednak pamiętać, że w Sakramencie Małżeństwa ma Pan wyraźną akceptację przez Boga wyboru, którego razem kiedys dokonaliście. Natomiast nie ma Pan takiego sakramentalnego potwierdzenia co do wyboru Mszy niedzielnej. Ja jestem całym sercem za Mszę Tradycyjną, ale papież Paweł VI, który wprowadził NOM, był jednak legalnym Papieżem. Kościół jest w kryzysie i cierpi całe ciało. Obecny papiez jest wrogo nastawiony do tradycji i to rzutuje na innych. Ale to się może zmienić. Pana obszarem odpowiedzialności jest Pana rodzina. To tyle mojej całkowicie subiektywnej opinii. Pozdrawiam serdecznie
Jeżeli przyjmiemy, że data podana przez socjologa jest prawidłowa, to w tym czasie można było zaobserwować kilka zjawisk: 1. PiS, który przed wyborami deklarował odwoływanie się do postaw patriotycznych, "wstawania z kolan", "żołnierze wyklęci" itp. pokazuje, że traktował to instrumentalnie jako tzw. paliwo polityczne. 2. Hierarchia kościelna mocno wspierała rząd PiS. Obciachowe imprezy kościelno-rządowe typu urodziny Radia Maryja itp. https://www.youtube.com/watch?v=D9_4CliGgsk 3. Pogłębiająca się infantylizacja duszpasterstwa i katechez Eksplozja nastąpiła podczas covida. Przecież w to wierzymy, i to wyznajemy, że żyjemy dla Chrystusa i za niego gotowi jesteśmy oddać życie. Tymczasem zagrożenie 1% śmiertelnością sprawiło, ze biskupi uniemożliwili dostęp do sakramentów, że zgadzali się, a wręcz prosili (jak żałosny Prymas) o zamykanie kościołów, że nie pozwalano księżom udzielać sakramentów w szpitalach. Podczas tzw. strajku kobiet młodzi ludzie pokazali, gdzie mają strach przed wirusem gromadząc się publicznie, w przeciwieństwie do biskupów, którzy ujawnili tylko swój obrzydliwy lęk. I jak wierzyć potem tym samym hierarchom, którzy mówią, że Chrystus ma być dla Ciebie, młody człowieku, najważniejszy?