Żyjemy w czasach, w których jak może nigdy przedtem potrzebna jest praca u podstaw. Podczas gdy rozwój technologiczny przyspiesza, i ciągły postęp obserwujemy w naukach takich jak medycyna czy nauki matematyczno-fizyczne, współczesny człowiek coraz bardziej oddala się od intelektualizmu dawnych wieków. Człowieka nauczono dziś myśleć - w cudzysłowie - pragmatycznie. W cudzysłowie, gdyż na dłuższą metę pragmatyzmu w tym nie ma.
Warto na sobie samym zrobić test i odpowiedzieć sobie na pytanie: co według Ciebie jest dla społeczeństwa bardziej użyteczne - nauka ekonomii czy nauka filozofii? Poprawna odpowiedź jest pewnie taka, że społeczeństwo, w odróżnieniu od jednostki, może rozwijać obie te nauki bez konieczności wyboru, jednak podkreślić należy, że jeżeli skoncentruje się ono na naukach ścisłych kosztem filozofii czy teologii, na dłuższą metę może mieć wiele narzędzi, ale używać ich na swoją własną zgubę. Ludzi dziś oduczono myśleć. Za pomocą mass mediów upowszechniono najobrzydliwsze możliwe poglądy, które dziś dominują nie dlatego, że są prawdziwe, ale dlatego, że są dla kogoś użyteczne w kontrolowaniu mas. Poglądy te narażają człowieka na wielkie cierpienie, a społeczeństwo pchają ku destrukcji.
Zacząłem od stwierdzenia, że dziś potrzebna jest praca u podstaw. Obserwując katastrofalną organizację i funkcjonowanie życia ekonomicznego, politycznego i kulturalnego w Polsce, dochodzę do wniosku, że bardzo potrzebna jest praca na poziomie jednostki. Niestety bowiem masy można ogłupiać, ale trudno jest je "pomądrzać". To czyni się na poziomie jednostek. Których jednostek? Na początek na poziomie Twoim i moim. Szczerze wierzę, że wartością dla społeczeństwa jest każda świadoma jednostka. Świadoma czego? Na początek, moim zdaniem, świadoma prawdy o prawdzie, a zatem przekonana, że prawda istnieje w każdej dziedzinie życia, nie tylko w matematyce czy naukach przyrodniczych.
Stwierdziłem, że człowiek oddala się od intelektualizmu. Chodzi o to, że całe masy nauczono dziś myśleć, że prawda w kwestii moralności jest tym, co ustalimy, lub że prawdy nie ma wcale i że wszystko jest kwestią opinii, z których każda posiada te same "prawa". A jeżeli wszystko jest kwestią względną, za prawdę przyjmuje się dziś to, co uda się człowiekowi podać na poziomie emocji. Gdyby to nie było straszne, byłoby fascynujące, że ludzie w innych dziedzinach wykształceni, gdy tematyka dotyka uniwersalnej natury rzeczy, potrafią dziś formułować myśli na poziomie przedszkolaka i być przekonanym o słuszności swoich tez, bo - uwaga - tak czują. Absolutna większość ludzi wyciąga konkluzje, których pożąda, a nie które uważa za najbliższe prawdy.
Czymże bowiem jest prawda? Ta jedna zmiana w myśleniu każdej jednostki z osobna, czyli przyjęcie, że gdzieś jest prawda i że człowiek ma narzędzia by tę prawdę poznać, byłaby dla przyszłości Polski bardzo cenna.
Komentarze
1. Moim zdaniem błędne stwierdzenie na początku. Postęp technologiczny wcale nie przyspiesza. Żyjemy od około 50 lat w wielkiej stagnacji jeśli chodzi o rozwój technologiczny. Rozwijają się tylko bardzo wyspecjalizowane dziedziny, ale nauka, jako całość leży. Jedynie doskonalimy to, co już dawno ktoś odkrył lub wynalazł. Nie mamy żadnych wynalazków epokowych. Nawet AI jest konceptem sprzed 100 lat i rozwija się tylko dzięki udoskonaleniu znanych już nam technologii. Jako ludzkość zachowujemy się tak, jak człowiek, który pielęgnuje jeden kosmyk włosów, zapominając o całej reszcie fryzury.
Do tego utknęliśmy w okropnej pułapce zabobonu, ponieważ zrobiliśmy z nauki religię, a więc odebraliśmy nauce jej najważniejszy atrybut - prawo do kwestionowania i weryfikowania. To oczywiście za sprawą biznesowych lobby, które przywłaszczyły sobie naukę, jako pałkę na konkurencję i na tych konsumentów, którzy mogliby pomyśleć, że obejdą się bez produkowanych przez nich dóbr.
2. Praca u podstaw. Tak, potrzebujemy jak najwięcej takiej aktywności, gdzie ludzie dobrej woli zrzeszają się i wspólnie chcą pracować dla dobra społeczności i narodu. Problem w tym, że wspólczesne systemy polityczne też bardzo nie lubią takiej konkurencji. Żyjemy w epoce faszyzmu, gdzie państwa zawłaszczają coraz więcej, już prawie wszystkie dziedziny naszego życia. Chcą wszystko kontrolować i każdy, kto podejmuje własne, niezależne inicjatywy, to ich wróg. Oczywiście nie możemy się zrażać. Ale przewiduję, że będziemy zmuszeni robić to na zasadzie partyzantki. Po lasach i piwnicach. Koło gospodyń wiejskich? Warsztaty rozpoznawania i przetwarzania ziół? Kącik majsterkowicza? Nic z tych rzeczy! Państwo, dla Twojego "dobra" musi wiedzieć, czym się zajmujesz, bo możesz sobie zrobić krzywdę, albo nieświadomie robić coś źle, nie tak, jak w dopuszczonych procedurach, dyrektywach, ustawach. A przede wszystkim bez państwowej koncesji.
Pozdrawiam wszystkich ludzi miłujących prawdę i wolność. Szykujcie się do walki. Za prawdę i wolność warto walczyć, bo to co dostajemy w zamian, nie jest warte życia.