Dziś, Mój Drogi Czytelniku, rozprawka o zasadach, które staram się wpajać swoim dzieciom. Podaję je jako odpowiedź na całkiem liczne prośby. Bardzo proszę obchodzić się z tą rozprawką możliwie delikatnie, ponieważ odsłaniam tu siebie i jeżeli coś wyda Ci się błędem, staraj się być delikatny w krytyce. Bardzo też proszę o dopisywanie w komentarzach innych zasad, o które warto tę listę rozszerzyć.
Zasada 1.
Żyj i umieraj jako katolik tradycyjny. Gdy taty już nie będzie, może gdy będziesz zupełnie sam, może będziesz miał swoją rodzinę, niezależnie czy zawsze żyłeś jako katolik tradycyjny, cokolwiek by się nie działo, znajdź kaplicę lub kościół, gdzie odprawia się Mszę Tradycyjną, wyspowiadaj się, pobieraj nauki i żyj jak katolik tradycyjny. I koniecznie umieraj jako katolik tradycyjny, opatrzony wszystkimi sakramentami.
Zasada 2. Z tą proszę obchodzić się delikatnie, bo jest to zasada, którą bez dobrej woli można odebrać jako jakiś samopomocowy bełkot, a nie zdrową naukę tradycyjną:
Szczęście to decyzja. Czy jest możliwe, że ktoś budzi się w więzieniu, na przykład osoba nawrócona i ma lepszy nastrój niż ktoś, kto tego dnia budzi się w luksusach? Jest możliwe. Zatem ogromnym błędem jest wiązanie szczęścia z okolicznościami. Szczęście to coś wewnętrznego, a zaczyna się od decyzji.
Zasada 3.
Albo życie łatwe albo dobre. Wybór należy do Ciebie. Szatańskim kłamstwem jest nakłonienie kogokolwiek, by pragnął życia łatwego i dobrego, bo jest to pragnienie czegoś, co nie istnieje. Dobre życie jest trudne, przy czym sam Pan Jezus ten trud nazywa lekkim i słodkim, więc nie ma co biadolić.
Zasada 4.
Zadbaj o siebie jutrzejszego. Gdy masz "nerwa", stres, niepokój, ogólnie jest Ci niedobrze, można to rozładować tu i teraz, ale warto przynajmniej pamiętać, że można też teraz trochę to znieść, a umilić życie jutrzejszemu sobie. To co tu i teraz udaje pomoc może spowodować, że jutro "nerw", stres i niepokój wcale nie zmaleją.
Zasada 5.
Trzeba mieć charakter. Uwaga: w swoim domu, tam gdzie żyjesz, regenerujesz się i śpisz, lepiej swój charakter łagodzić. Ale jak wychodzisz z z domu, w kontaktach ze światem, trzeba mieć silny charakter. Z ludźmi, owszem, warto po dobroci, ale nie bez charakteru.
Zasada 6.
Najpierw robota potem przyjemność. W ten sposób nie tylko nie zaniedbasz roboty, ale też nadasz nowy smak swoim przyjemnościom.
Zasada 7.
Robotę trzeba robić dobrze. Cokolwiek robisz, rób to najlepiej jak tylko umiesz. A jak myślisz, że możesz umieć lepiej, naucz się robić lepiej.
Zasada 8.
Człowiek, zwłaszcza świecki, nigdy nie modli się za dużo, zawsze można i warto więcej. Gadanie, że przecież mamy obowiązki stanu, nie możemy modlić się 4 godziny dziennie, choć na papierze ma sens, w praktyce jest gadaniem dla gadania, bo kto tak naprawdę ma siłę i skłonności by modlić się 4 godziny dziennie? Każda chwila poświęcona modlitwie czyni pozostałe kwadranse i godziny lepszymi i bardziej produktywnymi.
Zasada 9.
Od wszelkich zrywów lepsza jest codzienna mrówcza praca. Wszystko co wartościowe osiąga się małymi krokami w codzienności.
Oto zasady, które chciałbym, żeby pamiętały i stosowały moje dzieci, gdy mnie już nie będzie.
Co, Mój Drogi Sprawkowiczu, dopisałbyś do tej listy?
Jak widzisz, chodzi tu o proste zasady, nie doktoryzujmy się więc, ale piszmy prosto.
Komentarze
Jedna z kardynalnych zasad przyjęta w moim życiu dotyczy milczenia. Zrodziła się w odpowiedzi na wszechobecny bełkot, jazgot i hałas. Brzmi: "Mówić tylko to, co przyniesie pożytek a unikać próżnych rozmów. Przebywać w ciszy zawsze, kiedy jest to możliwe i ważyć każde słowo". To oczywiście w wielkim uproszczeniu. Z Bogiem!
Zasady super. Dla mnie drogowskazem jest ABC Społecznej Krucjaty Miłości bł kard Stefana Wyszyńskiego
1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata.
2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.
3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.
4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.
5. Przebaczaj wszystko wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.
6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.
7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.
8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak Ty korzystasz z pracy drugich.
9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.
10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.
Ze swojej strony mogę dodać to co mi mówiła moja Mama: "Nie trać czasu na głupoty" albo mój Dziadek "Najmądrzejszy może zgłupieć", czyli że nawet ktoś najmądrzejszy jest w stanie skończyć źle (np. Salomon) oraz "Bądź sobą" w takim pozytywnym sensie by nie próbować się jakoś specjalnie podobać się innym. Ostatnie od mojego Taty to "Niczego nie osiągniesz bez ciężkiej pracy"
Kończę książkę G G Moreno. Polecam
Panie Dawidzie,
zasady wydają się w porządku i myślę, że są pomocne. Mam tylko pytanie co do zasady 3. Konkretnie "Dobre życie jest trudne, przy czym sam Pan Jezus ten trud nazywa lekkim i słodkim". Skoro jest coś jest lekkie to jak może być trudne. Nie rozumiem tego, proszę mi to wyjaśnić.
Poza tym wydaje mi się, że nawet w przypadku rzeczy, które są ogólnie trudne i wielu ludziom robienie tego może sprawiać dużą trudność (np. bieganie), jeśli mamy dobre nastawienie to dzięki temu dla nas nie jest to takie trudne i nie jest tak źle. I właśnie jeśli podchodzimy do tego myśląc o tym jakie coś jest trudne, na tym się skupiając i będąc onieśmielonym zadaniem, to ma to negatywne efekty. Natomiast jeśli myślimy, że jak dobrze się za to zabiorę, to nie będzie tak źle i nawet jeśli wmawiamy sobie, że dla nas to nic, aż tak strasznego, to dzięki temu dobrze sobie z wyzwaniem radzimy. Jestem ogólnie zwolennikiem tego, żeby stawiać sobie wyzwania i budować dyscyplinę, ale nie wiem, czy takie stawianie sprawy, że wszystko musi być trudne i okropne, jest produktywne. Może chodzi Panu o obiektywną/generalną/ogólną trudność, a nie taką subiektywną. (np. dla bardzo inteligentnego ucznia rozwiązanie ogólnie trudnego zadania z matematyki, nie wymaga wiele trudu. Dla zmotywowanego sportowca z dobrym podejściem danie swojemu organizmowi niezłego wycisku i zniesienie związanego z tym dyskomfortu fizycznego, nie musi być psychicznie tak trudne i okropne.
Pozdrawiam i liczę na odpowiedź
Pani Dawidzie, mi brakuje najważniejszego, najbardziej oczywistego a najczęściej zapominanego:
życie jest krótkie i jedynym naszym w nim obowiązkiem jest zbawić swoją duszę. Cała reszta z tego dopiero wynika. Każda nasza decyzja, każdy nasz wybór powinien być podejmowany w tej perspektywie.
Niech będzie pochwalony Pan nasz Jezus Chrystus.
Bardzo dobry pomysł. Czy te zasady są powieszone w domu czy przekazywane na bieżąco?
Ad 1. Pan mój i Bóg mój.
Ad 2. Szczęście to decyzja tak tylko należy to sobie uświadomić.
Ad 3. Ogólnie wiele rzeczy, które przychodzą łatwo raczej nie służą dobru.
Ad 4. Właściwe i proste wytłumaczenie życia dobrego na bieżąco.
Ad 5. Ordo carittis inaczej traktujesz swoich najbliższych inaczej obcych.
Ad 6. To jest bardzo dobra zasada o zadbanie o swoje zdrowie psychiczne. W dzisiejszym świecie odwrócona o 180 stopni.
Ad 7. Czyń to co czynisz. Staramy się swoje zadania wykonać jak najlepiej bez względu na to co robię.
Ad 8. Nie tyle co ilość modlitwy ale jakość i przy okazji wcielanie tego w życie.
Ad 9. Łyżką nie chochlą.
Z mojego dzieciństwa pamiętam jak na pytanie dziadziu co będziemy robić jutro? Jak dożyjemy to zobaczymy czyli nie warto martwić się na zapas. Albo na „wszystko” jest czas i miejsce. Jesteśmy tu tylko na chwilę.
Rozwijając komentarz spod filmu nt zasady "im więcej robisz tym więcej robisz", nie chodzi tutaj o rozpoczynanie zbyt wielu zadań czy przedsięwzięć i bicie rekordu produktywności. Chodzi o odpowiedź na postawę, w której nie zaczynam czegoś robić ponieważ wydaje mi się, że nie mam czasu, podczas gdy tak na prawdę to jest kwestia lepszej organizacji, zmiany priorytetów i pewnie częstszego odkładania telefonu lub pilota. Kiedy zacznę dzień od działania i przechodzę od jednego do drugiego bez zbędnych przerw to wieczorem okazuje się, że jednak znacznie więcej udało się zrobić. Oczywiście nie chodzi o przeładowanie zadaniami - wiadomo, wszystko w granicach zdrowego rozsądku.
A zasady omówione w rozprawce to na prawdę świetny i bardzo wartościowy materiał - zaczerpnę ile zdołam ????
Ja powtarzam zeby edukowali sie religijnie, stosownie do wyksztalcenia w tych czasach zametu (czyli w kazdym czasie). Znajomosc tradycyjnej nauki o oczko wyzej. Czyli na przyklad wyzsze wyksztalcenie w jakies dziedzinie wymaga juz wiedzy religijnej na poziomie doktoranckim, czyli studiowanie doktotorow kosciola.