Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Obecnie w Kościele katolickim mamy chwilowy kryzys. Jest chwilowy z pewnością, ale chwila ta niestety może trwać i kilkaset lat. Kościołem zarządzają dziś ludzie aktywnie zwalczający Jego doktrynę i narażający tym setki milionów dusz. Jednym z ich najmocniejszych narzędzi jest na nowo rozumiane miłosierdzie, które zakłamali na wszystkie możliwe sposoby. I tak Pan Bóg jest w ich nauczaniu tak miłosierny, że zupełnie porzuca swój drugi przymiot, czyli Bożą Sprawiedliwość.
Ludzie natomiast mają teraz być miłosierni na nowy sposób, konkretnie mają zapewniać jawnogrzeszników, że wszystko jest w porządku. Gdyby bowiem nazwać ich grzech, spowodowalibyśmy ich dyskomfort, a powodowanie dyskomfortu jest niemiłosierne. Aby odwrócić ten niebezpieczny trend, usiłujemy przywracać pojęciom Bożego Miłosierdzia i miłosierdzia ludzkiego znaczenie katolickie, czyli prawdziwe. Omówiliśmy siedem uczynków miłosierdzia względem duszy, czyli grzeszących napominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować oraz modlić się za żywych i umarłych. Mówiliśmy o pierwszych trzech uczynkach miłosierdzia względem ciała, czyli łaknących nakarmić, spragnionych napoić oraz nagich przyodziać.
Czwartym uczynkiem miłosierdzia względem ciała jest podróżnych w dom przyjąć. Kiedyś podróże trwały tygodniami i nagła konieczność znalezienia schronienia, jedzenia czy noclegu była czymś w podróży normalnym. Dziś, przy całej motoryzacji, podróże trwają na ogół do kilku godzin, zatem okazji do wypełnienia tego uczynku miłosierdzia w sensie dosłownym jest znacznie mniej. Może się jednak taka przytrafić. Przyjmując kogoś pod swój dach należy rozsądnie wyważyć naszą otwartość, by z jednej strony nie zamykać drzwi przed wszystkimi, z drugiej zaś nie przyjmować bez namysłu każdego, gdyż w pierwszej kolejności mamy obowiązek chronić swoich najbliższych. Jeżeli już przyjmiemy w dom podróżnego, bądźmy hojni. Użyczmy jedzenia, pościeli. Będzie to z pewnością naszą zasługą, gdyż jak powiedział Pan Jezus "byłem przychodniem, a przyjęliście Mnie".
Czy wyczuwasz jednak, mój Drogi Czytelniku, że ten uczynek miłosierdzia jest dziś podstępnie używany przez siły wrogie Kościołowi? Plan smutnych panów globalistów zawiera w sobie masowe migracje, napływ muzułmanów do postchrześcijańskiej Europy, rozmywanie tożsamości narodowej państw zachodu. Skoro już wykorzystuje się Boże Miłosierdzie do zmieniania nauki o moralności i ludzkie miłosierdzie do nienawracania nikogo, dlaczego nie wykorzystać uczynku miłosierdzia względem ciała, jakim jest podróżnych w dom przyjąć. Iluż ludzi, iluż chrześcijan nabrało się na to. Na czym polega to przekłamanie? Otóż - uwaga - podróżnym jest ktoś, kto zmierza w jakimś celu i przechodzi koło Twojego domu, a Ty pomagasz mu w jego podróży do celu przez przyjęcie go na nocleg.
Podróżny to przechodzień. Podróżnym - uwaga uwaga - nie jest ktoś, kto zmierza w jakimś celu, a celem tym jest Twój dom. To ani podróżny ani przechodzień. Musimy koniecznie nauczyć się to rozróżniać, gdyż inaczej za jakiś czas możemy nie mieć domu. Nie da się z matematyczną precyzją wskazać kogo przyjmować w dom, a kogo nie. Tu potrzeba rozsądku. Gdy jednak uznamy, że ktoś ma znamiona prawdziwego podróżnego i podejmiemy decyzję by przyjąć go w dom, bądźmy życzliwi i hojni w dawaniu.
Mój Drogi Czytelniku, życzę rozsądku i odwagi.
Komentarze
Nie będę chyba zbyt odkrywczy, jeśli powiem, że rozprawka nader na czasie! Dziękujemy!