Chciałbym na bardzo hipotetycznym przykładzie przybliżyć się do rozwikłania bardzo praktycznego dylematu.
Zacznę od przykładu:
Wyobraźcie sobie, że na całej ziemi zapanowała wielka epidemia i jakimś trafem to wy macie jako jedni z niewielu dostęp do pewnej ilości leku. Jedynego, który zapobiega przed tą w 100% śmiertelną chorobą. Chcecie pomóc i uratować jak najwięcej ludzi. Problem w tym, że tego leku jest za mało dla wszystkich. Musicie więc dokonać trudnego wyboru metody selekcji ludzi, którzy ten lek od was dostaną.
Mamy tu na naszym portalu zakładkę z poleceniami zgodnie z akcją "katolik do katolika po swoje". Idea jest oczywiście taka, że wspieramy się nawzajem i staramy się wzmacniać naszą katolicką społeczność. To też rodzaj selekcji. Decydujemy się udostępniać nasze dobra i usługi konkretnej grupie, którą faworyzujemy.
Na większą skalę, czy mając w ręku ograniczone dobro, przez które możemy realnie wpłynąć na strukturę narodu, albo nawet ludzkości, mamy moralne prawo użyć go tak, aby osiągnąć pożądany przez nas efekt? I tak wszyscy nie dostaną leku, dlaczego więc nie udostępniać go w pierwszej kolejności tym, którzy podzielają mój światopogląd, na przykład tradycyjnym katolikom? Czy nie chciałbym Wielkiej Polski Katowickiej? A tu nagle taka okazja. Mam w ręku coś, co pozwoli mi zachować przy życiu tylko tych, którzy zapewnią taką właśnie przyszłość. Co mam czynić? Czy to nie będzie rodzaj kulturowej eugeniki? Wracając na ziemię, znam ludzi, którzy stosują podobną metodę. Ponieważ ich dobra lub usługi są deficytowe, a popyt jest duży, udzielają ich tylko tym, którzy wcześniej spełnią określone zadanie, lub wykonają odpowiednią pracę własną. Z reguły jest to lista pozycji do przeczytania i filmów do obejrzenia. Porcja wiedzy, którą należy przyswoić i w jak największym stopniu zastosować, aby wykazać się rzeczywistym zaangażowaniem i gotowością do otrzymania pożądanego dobra. Czy to etyczna zasada? Czy mam mieć wzgląd na osoby, czy też zamknąć oczy i kto pierwszy, ten lepszy?
Komentarze
Nie nazwałbym tego eugeniką kulturową, czy też dyskryminacją, ponieważ każdy może zostać katolikiem. Dyskryminacja by była wtedy, gdy są jakieś obiektywne powody, których zmienić nie możemy, takie jak na przykład płeć, albo rasa lub też pochodzenie. Natomiast poglądy nie są takim czynnikiem których nie można zmienić, a więc każdy mógłby się nawrócić i będzie wtedy wspierany nie zaś odrzucany. Za poglądy Jak najbardziej można odrzucać Jeżeli ktoś będzie wyznawał takie, że za byle co może na przykład bić innych po twarzy, no to naturalnym jest, że za poglądy jak najbardziej należy odrzucać.
Ciekawe pytanie - dla mnie życie i religia to sztuka podejmowania WOLNEGO i ROZUMNEGO wyboru :) skoro mam taki wybór to podejmę. W prasie mówi się o zakazie dyskryminacji ze względu na cokolwiek albo nawet ze względu na rasę - przecież codziennie dyskryminujemy :), wolimy podejść do uśmiechniętej ekspedientki zamiast do smutnego subiekta. Równość to nadużywane stwierdzenie - ale równość wobec prawa jest spoko.
W czasie medialnego i rakietowego konfliktu między Iranem a sponsorowanym państwem położonym w Palestynie algorytm podpowiedział mi film pewnej "Polki" która przez wojnę nie mogła wylecieć z Izraela na ślub koleżanki i strasznie nad tym rozpaczała :( jakby nie było większych zmartwień ajwaj. Sprawdzłem że na jej kanale jest także ciekawy film o nauczaniu w szkole - w tej nowej albo starej ale na pewno mądrzejszej ojczyźnie.
Otóż od małego naucza się tam że pieniądz to jest taki weksel :) - żydowski szewc wymienia go u żydowskiego rzeźnika, żydowski rzeźnik wymienia u żydowskiego cieśli a ten trzeci oczywiście wymienia go u żydowskiego prawnika - i jakby teraz jeden z nich, wydał te pieniądze poza ich krajem - wywiózł dewizy na zewnątrz to przecież ani rzeźnik ani cieśla ani szewc i pewnie nawet prawnik - nie będą mieli za co wymieniać się usługami :D. W tym przykładzie jest wiele błędów ekonomicznych bo wydając pieniądze na zewnątrz dostajesz z zewnątrz jakiś towar, no chyba że ktoś zza oceanu Cię oszuka, do tego dodrukowuje się walutę aby równała się ilości dóbr wymienianych na rynku, ale podstawa gdzie kupić albo kogo obdarować to nasz własny świadomy wybór.
Pierwszą rzeczą jaka mi przychodzi do głowy w tej hipotetycznej sytuacji to oczywiście żeby część lekarstwa przed zużyciem zostawić, zbadać ją na ile potrafimy (zapach, wygląd, smak) wydawać by się mogło bez celu takie nasze badanie skoro nie potrafimy stworzyć lekarstwa ale jak kiedyś w przyszłości kogoś poznamy, wymienimy informację o tym co powąchaliśmy i jaki miało skutek - ten drugi człowiek może powiedzieć że u niego w kraju są takie lekarstwa ale nikt nie wiedział w czym pomagają - "to może sprawdźmy czy leczą tą nową chorobę, czy mają podobny skutek"... lekarstwa na poziomie komórkowym są po prostu chemią, jeśli dobierzemy ilość substancji czynnej do możliwości metabolicznych to nie zaszkodzimy.
P.S. Socjalizm - wmawianie ludzom równości ponad wolną wolą to kłamstwo, które sprawia, że tym mniej zdolnym nie chce się ciężko pracować bo przecież i tak dostaną na chleb, TV-igrzyska i na piwko od państwa a tym zdolnym też się nie chce pracować bo połowę nadwyżki muszą rozdać tym którym nie chce się pracować ponad podstawowe potrzeby. Równanie wszystkich - ku zeru.
To pisałem ja,
Czesio Kiszczak
Trener ostatniej klasy :)
Czesio Kiszczak to są właśnie te mądre słowa, na które liczyłam. Zapraszam "swoich" do wypoczynku jesienią w Ranczo Burkatówka ;)
Może to nie jest do końca adrekwatne co zamieszczę ale od razu mi przyszlo do głowy po przeczytaniu posta nt selekcji
" Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom"
Hmm może dobrze jest się zatroszczyć w pierwszej kokejnosci "o swoich" a resztę oddać Bogu? Sama nie wiem. Nie chcialabym miec rego typu rozterek ale w wielu zawodach, sytuacjach ekstremalnych, zdarzeniach losowych tego typu dylematy są chlebem powszednim. Niech ktoś mądrzejszy skomentuje bo sama jestem ciekawa.