Ostatnio słuchałem bardzo mocnego audiobooka z książki ks. Zygmunta Skarżyńskiego "Rzecz o obmowach, plotkach i potwarzy" -
https://www.youtube.com/watch?v=VmQqPZzSYok&list=PLF2MC1GrwaMu802AmlVRbijUpj2MB8wEO&pp=iAQBSłuchałem wielu tradycyjnych książek i wiele przeczytałem, ale chyba żadna nie wywarła na mnie tak piorunującego wrażenia. Po raz pierwszy uświadomiłem sobie grozę i nieodwracalność grzechu obmowy i to jak straszny jest to grzech i jak zabójczy dla dobrej sławy bliżniego. Następnie mnie przejęła bojaźn przed odpowiedzialnością za złą sławę bliźniego którą na siebie naniosłem przez tysiące obmów w moim życiu. Jedną osobę obmawiałem z wieloma osobami, więc jej zadośćuczyniłem, dzwoniąc do każdej osób z którymi rozmawiałem i naprawiając wizerunek obmawianej. Ale setek innych osób które padły ofiarami mojej obmowy - już ani nie pamiętam ich, ani tego co dokładnie o nich mówiłem, ani z kim rozmawiałem - wiem jednak że w tym grzechu pływałem większość życia, nawet jako praktykujący katolik - tłumacząc sobie że przecież nic złego nie mówię - "Ja tylko nazywam rzeczywistość - czy to coś złego?"
Jak zacząłem walczyć z obmawianiem, okazało się to bardzo trudne. W końcu zrozumiałem dlaczego plotki i mówienie o innych jest niebezpieczne i czemu się święci tego wystrzegali. Bo jak nawet mówiłem o kimś innym DOBRZE, to w trakcie rozmowy, moi rozmówcy zaczęli obmawiać tą osobę. A zatem po co plotkować i mówić bez potrzeby o innych - skoro jest to i dla mnie i dla innych pokusa żeby tą osobę obmówić i wyjawić jej wady i grzechy? A więc to dlatego święci unikali mówienia o bliźnich bez potrzeby - nawet dobrze :o
Już temat powagi tego grzechu i przywiązania do niego wprawił mnie w niemałą konsternację, ale to jeszcze nic - bo w audiobooku było bardzo dużo o grzechu.... Słuchania Obmowy. Również bardzo poważna sprawa, bo jakby na świecie obmowa nie miała by posłuchu, to nikt by nie grzeszył obmową. Dlatego słuchanie obmowy jest współudziałem w obmowie i odpowiedzialności za nią...
To jest dopiero wyzwanie. Jak unikać słuchania obmowy, gdy wokół mnie wszyscy wszystkich obmawiają - i często to są osoby z rodziny lub pracy - a więc osoby których nie uniknę. Zmieniać temat rozmowy? Mówić żeby nie obmawiać? Mówić że sprawia mi to przykrość gdy mówi się o wadach kogoś nieobecnego? A może tak jak Ksiądz w audiobooku powiedzieć "Poczekaj, zawołam osobę o której mówisz, niech ona sama się obroni gdy mówisz o niej źle"
W audiobooku było dużo wskazówek jak unikać słuchania obmowy, ale stosowanie tego w praktyce jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Bez pomocy Bożej i modlitewnego wsparcia od naszych orędowników w niebie - wydaje się to niemożliwe.
Pierwszy strzał świadomości o potworności obmowy miałem przy czytaniu Katechizmu Apologetycznego ks. Gadowskiego. Drugi strzał był przy tym audiobooku. Ale wcześniej ani w kazaniach posoborowych, ani w kazaniach tradycyjnych (których słucham od ponad 2) jakoś nie słyszałem nigdy żeby ten temat obmowy był poruszany - ciekawe - Wy też macie wrażenie że temat jest zaniedbany?
Jaką macie świadomość czym jest obmowa? No i jak radzicie sobie z grzechem słuchania obmowy?
Komentarze
Dziękuję, właśnie napisałem wpis na temat pewnej refleksji która urodziła się właśnie podczas myślenia o obmawianiu i plotkowaniu, patrzę kafelek obok i jest ten wpis haha. Audiobook koniecznie przeslucham