Ważny dla mnie temat - sprawa dziękczynienia po Komunii św. w czasie Mszy św. Często i to w różnych kaplicach zakorzenia się zwyczaj inicjowania pieśni polskich w czasie i zaraz po Komunii św. Z drugiej strony kapłani Bractwa podkreślają rolę osobistego dziękczynienia w tak ważnej chwili. Ja nie umiem tego pogodzić, bo pieśni mnie zbyt rozpraszają. Po przejściu do Bractwa przed ponad 5 laty Ta cisza po Komunii była dla mnie czymś niesamowitym! Od jakiegoś czasu coraz częściej brakuje tej ciszy. Polskie pieśni są piękne i można je śpiewać w różnych momentach Mszy, dlaczego jednak akurat w czasie i zaraz po Komunii ? Księża przywołują przykład św. Tereski, która ten moment uważała za bardzo osobisty i wzniosły, kiedy mogła o wszystkim powiedzieć Jezusowi... ale śpiewanie pieśni wyklucza możliwość osobistej, indywidualnej modlitwy. Spotkałam się z odpowiedzią księży, że niektórzy wierni chcieli takiej formy... ale - przy dużym napływie ludzi z "novusa", przyzwyczajonych do bezustannego zagłuszania, zaśpiewywania każdej chwili Mszy - to nic dziwnego. Chcą się czuć, tak jak się wychowali, znajomo... ale czy trzeba, żeby wierni Bractwa dopasowywali się do zwyczajów "novusowych"? To, moim zdaniem, taka kropelka modernistyczna, wsiąkająca w Tradycję... Ja osobiście unikam Mszy śpiewanych, bo tam najczęściej ten zwyczaj się upowszechnił, choć i na Mszach cichych czasem można spotkać zaangażowanego organistę ... Noszę przy sobie zatyczki do uszu, bo dla mnie to dziękczynienie po przyjęciu Pana Jezusa jest bardzo ważne. Ale zatyczki też słabo zdają jednak egzamin, gdy ktoś obok podejmuje śpiew... Czy można by jakoś uwrażliwić wiernych, a zwłaszcza organistów i kantorów na tą sprawę?
Danuta
Komentarze
Rozumiem twoje rozterki. Chciałabyś pokontemplować w ciszy i podziękować Panu Jezusowi za Komunię. No ale są różne formy i inni wolą śpiewać pieśń dziękczynną. Miej na uwadze, że wielu ludzi nie ma wielkiej zdolności skupienia, więc zamiast po Komunii rozmyślać o niebieskich migdałach lepiej jest,aby śpiewali lub słuchali pieśni dziękczynnej za Komunię. Mnie natomiast w Mszach trydenckich denerwuje gdy: organista po Przeistoczeniu w czasie kanonu gra sobie (po co? przecież po coś jest cisza kanonu) a już śpiewanie pieśni w tym czasie to moim zdaniem jest kompletne nieporozumienie. Lepiej już na głos wymawiać kanon. Drugą rzeczą jest gdy ksiądz mówi słowa: Orate fraters, a potem odmawia sekretę, a organista dalej sobie pogrywa. To też mnie wnerwia.
Śpiewanie w czasie Komunii wiernych może być nie tyle novusowe, co po prostu polskim zwyczajem. Na pewno polskim zwyczajem jest tzw. Msza cicha ze śpiewem. Można spróbować czytać w tym czasie modlitwy z modlitewnika czy z Mszalika.
Zgadzam się. W Warszawie na mszy śpiewanej jest jedna pieśń przy rozpoczęciu komunii, po niej jest przerwa. Znowu jest pieśń na wyjście kapłana
Temat, jak sądzę, ważny dla wielu. Ostatnio jeżdżę do Gdyni w niedzielę na 12:30 i jest cisza. Przez lata w NO w różnych miejscach zajmowałam się amatorsko muzą. Podświadomie gdy prowadziłam śpiew robiłam tak, by ludzie mieli parę chwil ciszy. Całkowita prawda, że po przyjęciu Pana Jezusa powinna być cisza, wg mnie, także na Mszach śpiewanych. Przeczytałam gdzieś, że kapłan nie ma czasu po spożyciu Komunii Świętej na dłuższą modlitwę, co jest znakiem, że po Mszy Świętej mamy iść i głosić czym prędzej... Można takie rozterki znosić z cierpliwością dla Pana Boga jak zapewne robią to kapłani... Poza tym, cenne chwile dziękczynienia po przyjęciu Pana Jezusa można przenieść na czas po całej Mszy a nawet po przyjściu do domu... J+M